Mieczysław Władysiak o przyszłości zespołu i Darek Rachwalski o meczu kolejki ze Startem
Mieczysław Władysiak jako zawodnik był wychowankiem Grunwaldu Poznań. W 1975 roku, gdy sekcję hokejową wojskowego klubu przejmował Pocztowiec kontynuował karierę. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, a także na początku XXI wieku był kierownikiem I-ligowej drużyny Pocztowca. W jego ślady – jako zawodnik – poszedł syn Sebastian.
Czy kiepski start Pocztowca wiosną był zaskoczeniem?
Na początku rzeczywiście był „łomot”. Zdawałem sobie sprawę z tego, że mamy niewielkie szanse na nawiązanie walki z silnym Grunwaldem. Ale nie sądziłem, że także z AZS-em przegramy dość wysoko.
Wiedząc o kadrowych ubytkach można było jednak zakładać kłopoty w meczach z drużynami kandydującymi do zajęcia czołowych miejsc.
Ciągle są mniejsze lub większe problemy ze składem. W treningach biorą udział ci, którzy mogą. Z frekwencją jest różnie.
W drużynie zmieniły się proporcje. Jest jeszcze nadal lekka przewaga doświadczonych zawodników, ale gra także sporo młodych.
Chodzę regularnie na mecze. Czasem oglądam i wyjazdowe. Bez zastrzyku młodości nie opanujemy sytuacji. Tyle, że juniorzy muszą dobić do reszty. A to wymaga czasu.
Czy osłabiony Pocztowiec może wywalczyć medal?
Może. Grunwald jest na razie poza zasięgiem. Dobrze gra Pomorzanin. Ale potem jest grupa drużyn prezentujących zbliżony poziom. I Pocztowiec może się okazać najlepszy z nich. Wiele będzie zależało od wyników w weekend ze Startem, który nie zrezygnował z walki o podium oraz z broniącą się przed spadkiem Stellą.
Darek Rachwalski
„Podtrzymać dobrą passę”
Pocztowiec bardzo źle rozpoczął wiosenną część rozgrywek. Wicemistrz Polski szybko jednak pozbierał się i wygrał cztery kolejne mecze.
5 maja pokonaliście u siebie Start 6:3. Teraz rywale zapowiadają rewanż.
Kto oglądał nasz mecz ze Startem w Poznaniu wie, że z naszej strony było to spotkanie niewykorzystanych sytuacji. Już do przerwy powinniśmy prowadzić dwiema-trzema bramkami. Ale dopiero przy stanie 0:2 zaskoczyliśmy. Czy chcielibyśmy także w Gnieźnie wygrać? Oczywiście.
Od czego to może zależeć?
Przede wszystkim od składu. Ciężko przewidzieć w amatorskim zespole kto będzie mógł zagrać. Ze Startem w Poznaniu mieliśmy niemal optymalny skład. I zagraliśmy wiosną jedno z lepszych spotkań. Teraz jednak wiem, że za dwie żółte kartki nie zagra Sebastian Władysiak. Pod znakiem zapytania stoi występ mojego brata Krzysztofa, który naciągnął mięsień dwugłowy.
Rozpoczęliście wiosnę fatalnie. Co dalej?
Rzeczywiście początek był słabszy niż mogliśmy oczekiwać. Ale po porażkach z AZS-em i Grunwaldem cztery mecze wygraliśmy. Chcielibyśmy kontynuować zwycięską passę. Wiem, że Start będzie w sobotę bardzo bojowo nastawiony, ale my będziemy walczyć na tyle, na ile się da. Też chcemy zająć dobrą pozycję przed play off.
PZHT.PL
- Zaloguj się, by odpowiadać
